piątek, 11 lipca 2014
Antystresy – zabawna forma relaksujący
Rok temu zaczęłam swoją karierę w firmie konsultingowej. Co dopiero skończyłam studia i już zostałam (na własne życzenie zresztą) rzucona na głęboką wodę. Zostałam asystentką jednego z dyrektorów, więc moje stanowisko było bardzo odpowiedzialne.
Już wtedy praca wiązała się nie z wieloma godzinami spędzanymi w biurze, ale także z dużym stresem. Umiałam sobie jednak z nim nieźle radzić, dzięki masażom lub wizytom na siłowni (o ile w ogóle miałam na nie czas). Prawdziwy problem zaczął się dopiero wtedy, kiedy dyrektor przeszedł do innej firmy, a mi zaproponowano jego stanowisko. Myślałam, że nie dam rady, ale jakoś mi się udawało. Jednak wtedy dopiero udzielił mi się prawdziwy stres! Masaże i siłownia już nie pomagały, bo jeśli tylko udało mi się odstresować, to tylko przekroczyłam próg biura i wszystko wracało! Pewnego dnia firma zamówiła gadżety reklamowe z jednej z poznańskim firm. Jakimś cudem jeden z nich – antystresowa piłka - trafił na moje biurko. Przypuszczam, ze to zasługa mojej troskliwej asystentki. :) Ta mała, niepozorna zabaweczka okazała się moim wybawieniem! Potrafię ją ściskać godzinami i faktycznie mi to pomaga. Już nawet mniej palę! Uważam, że to najlepsze, co mi się ostatnio przytrafiło.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz